 | Nawigacja |  |
|
 | Patron |  |
 |
Pani Irena Sendlerowa, bohaterska Polka, podczas okupacji hitlerowskiej uratowała od zagłady ok. 2,5 tysiąca żydowskich dzieci z getta warszawskiego.
Pradziadek Ireny Sendler był powstańcem styczniowym, ojciec, Stanisław Krzyżanowski, działał w Polskiej Partii Socjalistycznej. Irena studiowała polonistykę. W 1931 wyszła za mąż za kolegę z uniwersytetu Mieczysława Sendlera. Działała w lewicującym Związku Młodzieży Demokratycznej (brała udział m.in. w protestach przeciwko gettu ławkowemu na uczelni), wstąpiła do PPS. Podczas wojny niosła pomoc Żydom.
W 1942 r. trwała akcja likwidacji warszawskiego getta - stłoczonych tam ludzi wywożono do Treblinki. Inną formą masowej zagłady był głód. We wrześniu 1942 r. pisarka Zofia Kossak-Szczucka stanęła na czele Tymczasowego Komitetu Pomocy Żydom, który działał pod kryptonimem Komitet Konrada Żegoty. W grudniu 1942 r. komitet przekształcił się w Radę Pomocy Żydom, finansowaną z budżetu Delegatury Rządu RP na Kraj. Irena Sendlerowa została szefową referatu dziecięcego Żegoty. Irena Sendler i jej 10 łączniczek wchodziły do getta jako pielęgniarki. Niemcy pozwolili działać tam polskim urzędom sanitarnym w obawie przed rozlaniem się epidemii tyfusu poza mury getta. Grupa Sendlerowej szukała sposobów przemycania dzieci. Najlepsze okazały się cztery drogi. Po pierwsze - ambulans. Dzieciom podawano środki nasenne, potem pakowano w worki i wywożono z getta jako ofiary tyfusu. Druga ścieżka ratunku prowadziła przez gmach sądów na Lesznie, który przylegał do muru getta. Woźni otwierali drzwi od strony getta i prowadzili przez budynek na aryjską stronę. Tę drogę szybko jednak poznali szmalcownicy i często polowali tam na ofiary. Dzieci wyprowadzano z getta także przez piwnice domów stojących po obu stronach muru i połączonych ukrytymi przejściami. Czwarta droga wiodła przez zajezdnię tramwajową po żydowskiej stronie. Mąż jednej z łączniczek był motorniczym. O szóstej rano znajdował w wagonie pod ławką karton z uśpionym dzieckiem i przewoził je na aryjską stronę. Dzieci szmuglowano również przez bramę getta: w workach i kubłach na śmieci.
Łatwiej było wyjść z getta, niż przetrwać po aryjskiej stronie. Uratowanie jednego dziecka wymagało pracy co najmniej dziesięciu osób. Dzieci trafiały najpierw do konspiracyjnych oddziałów pogotowia opiekuńczego, a stamtąd do bezpiecznego miejsca. Kiedy trzeba było uciekać ze „spalonego” domu, zjawiała się Irena Sendlerowa i prowadziła pod nowy adres. Wiele dzieci trafiło pod opiekę sióstr zakonnych. Najwięcej dzieci - ponad 500 - ocaliły siostry Rodziny Maryi. Wszyscy ich podopieczni przeżyli. Siostry też uniknęły represji. Mniej szczęścia miały szarytki: w 1944 r. na Powązkach Niemcy oblali benzyną i spalili żywcem osiem sióstr za ukrywanie żydowskich dzieci.
Gestapo wpadło na trop Sendlerowej pod koniec 1943 r. Trafiła na Pawiak. Chcieli, żeby wydała dzieci: nazwiska, pod którymi się ukrywały, adresy. Sendlerowa nie chce opowiadać o biciu, opowiada natomiast o grubym skoroszycie, który jej pokazano: pliki donosów i anonimów - od znajomych i obcych ludzi. Po trzech miesiącach Pawiaka wywieziono ją z grupą więźniów w aleję Szucha. Czekała na egzekucję, gdy zjawił się niemiecki żołnierz i zabrał ją na dodatkowe przesłuchanie. Na ulicy krzyknął po polsku: Uciekaj! Następnego dnia znalazła swoje nazwisko na liście rozstrzelanych. Irena Sendler do dziś nie wie, jak wysoki był okup i ilu Niemców trzeba było przekupić. Po powrocie z Pawiaka Irena Sendler wróciła do pracy pod fałszywym nazwiskiem. Po wojnie pracowała w opiece społecznej: tworzyła domy starców i sierot, dzienne pogotowia dla dzieci. Nękał ją Urząd Bezpieczeństwa. W 1965 r. otrzymała tytuł Sprawiedliwego wśród Narodów Świata, dopiero w 1983 r. mogła zasadzić własne drzewko w Yad Vashem.
Aleksandra Zawłocka, Dzieci Sendlerowej,
Wprost 7(1055), 16 lutego 2003, s. 60-63
Szum" (jakże błogosławiony) wokół Ireny Sendlerowej spowodowały cztery młodziutkie amerykańskie uczennice z Uniontown i ich nauczyciel historii Norman Conard. Wrażliwe dziewczyny tak się przejęły życiem dalekiej Polki i jej małymi żydowskimi podopiecznymi, że zaczęły drążyć te niepojęte dla nich sprawy. A zaczęło się właśnie od pytania; - Co to jest getto? Po z pasją prowadzonych studiach, gromadzeniu materiałów - napisały krótką, prostą i... przejmującą sztukę "Życie w słoiku". Wyjaśnienie: Irena Sendlerowa prowadziła sumiennie i przez wiele lat dokumentację ratowanych żydowskich dzieci. Bibułki z nazwiskami umieszczone w słoiku zakopywała w ogródku. Krótka sztuka była wystawiana w wielu miastach i miejscowościach, w prasie ukazywały się artykuły, a w radiu i telewizji audycje. Gromadka Amerykanów dwukrotnie odwiedziła sędziwą bohaterkę sztuki w Warszawie. I Irena Sendlerowa w późnej starości stała się sławna wbrew swej woli. Medal Sprawiedliwy wśród Narodów Świata i drzewko w Jerozolimie, list od papieża Jana Pawła II. Order Orła Białego i liczne pisma o dużym stężeniu patosu. Pewno nie można inaczej.
|  |  |  |  |
|
 | Logowanie |  |
 |
Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem? Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.
Zapomniane hasło? Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
|  |  |  |  |
 | Shoutbox |  |
 |
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.
Archiwum
|  |  |  |  |
|